Football Europejski i Polski Ligi Zagraniczne Transfery Taktyki i wiele innych
RSS
środa, 12 sierpnia 2009
Włoskie ultimatum Beckhama

Wiele się dzieje wokół ikony Angielskiego futbolu od jej powrotu ze słonecznej Italii. Nieporozumienie z kapitanem Galaxy, utarczki z kibicami, fenomenalny strzał z wolnego w meczu z Barsą (jakby chciał udowodnić, że jeszcze potrafi strzelać najlepszym) i ostatnio cios zadany przez selekcjonera reprezentacji.

Zaczęło się od wypowiedzi Landona Donovana, mało znanego w Europie (na Starym kontynencie najlepiej grał chyba w Leverkusen), ale cenionego w U.S.A., kapitana tamtejszej reprezentacji. Zarzucił on powracającemu koledze nieprofesjonalne zachowanie, krytykując go na łamach prasy za słaby związek emocjonalny (lojalność) z zespołem MLS. Rozgoryczony David domagał się rozmowy w cztery oczy, uznając żalenie się publicznie mediom, za objaw tchórzostwa i prawdziwy brak profesjonalizmu, którego z kolei nikt mu do tej pory nie ujmował. 

Becks myślał, że wraca na piłkarskie peryferia, gdzie nie będzie się od niego wymagać tyle co w Milanie. A przynajmniej połowa wystarczy gawiedzi. Kolejny raz profesjonalizm i cierpliwość Anglika zostały wystawione na próbę. 

Tymczasem kibice z Miasta Aniołów boleśnie przekonali Davida czym jest clue sportu.
Zagorzały kibic czy to Celticu, Manchesteru, Boca, czy Fenerbahçe, zawsze ma prawo wymagać szacunku dla reprezentowanych barw od piłkarza, którego de facto utrzymuje. 
Nie musi co dzień go oklaskiwać, może go wygwizdać, wywiesić transparent, ułożyć kąśliwą przyśpiewkę, ale to bilet czy karta członkowska daje mu do tego święte prawo, niczym futbolowy miecz Temidy. Waga jest zbędna, gdyż kibicowskie wyroki nie zawsze są sprawiedliwe (choćby przykre pożegnanie jakie na San Siro zgotowano Maldiniemu). 

Zderzenie z Amerykańską codziennością było tym bardziej bolesne, że przypadło akurat na towarzyską potyczkę z A.C. Milan. Amerykańscy socios udowodnili przybyszowi, że choć sportowymi osiągnięciami w soccerze odbiegają od Włochów, to przywiązania do klubu wymagają nie mniejszego niż na Półwyspie Apenińskim.

Obrazki rozwścieczonego Beckhama i krewkich kibiców razem z głośnymi gwizdami, widział i słyszał cały świat. Ciekawe czy w pomocniku obudziły się demony mundialu 98 ? 
Tamta historia widać nie nauczyła wiele reprezentacyjnej siódemki. Wtedy, właściwie na początku jego wielkiej kariery, fani byli gotowi zabić swojego kapitana za czerwoną kartkę w meczu z Argentyną. 

Kibic na całym świecie jest taki sam, a pozornie niski poziom (jak pozornie przekonali się Hiszpanie), nie świadczy o mniejszej zażyłości czy przywiązaniu do klubu. Szkoda że wychowankowi, byłemu kapitanowi Manchesteru United i reprezentacji Anglii trzeba było to przypominać. I to jeszcze w Kalifornii…  

Szkoleniowiec synów Albionu postawił sprawę jasno: aby zagrać na mundialu w Afryce, 
DB musi ponownie w przerwie rozgrywek wrócić do Europy, by należycie przygotować się do turnieju.

Przypadkowo Włoch właściwie oddaje gracza w Mediolańskie ręce. W byłym klubie Capello czeka już na Anglika znajomy coach- Leonardo i słabszy niż przed rokiem zespół (brak kłopotów z aklimatyzacją, transferem nie wzbudzi gniewu kibiców swoich poprzednich zespołów). Mógłby odgrywać w nim większą rolę po odejściu Kaki, ale nadal grać z najlepszymi na świecie: Ronaldinho, Pato, Gatusso, Pirlo. Może udałoby się zdobyć jeszcze jakieś trofeum, a o zdrowie zadbają bodaj najlepsi specjaliści od wydłużania piłkarskiego życia na świecie (a to w wieku Beckhama niezmiernie ważne). Dodatkowo dzięki selekcjonerowi zada kłam teorii upadku Serie A i odpływu największych gwiazd. Sam świeciłby jaśniej niż przed rokiem, bo nie ma już Zlatana, Kaki, Maldiniego, Nedveda. O uśmiechniętej żonie na samą myśl o powrocie do światowej stolicy mody nie wspominając…

Tylko jak tu z powrotem wrócić do U.S.A.?




P.S. Czy to nie przypadek, że w herbie zespołu Berlusconiego widnieje Angielski krzyż, a klub zakładali Wyspiarze. Beckhama powrót do korzeni?


19:31, filemon.vossov
Link Komentarze (2) »
sobota, 01 sierpnia 2009
CR7 = 20 mln £

Założenie 1

Przyjmijmy, że o klasie szkoleniowca świadczą jego sukcesy. Przy próbie wyboru aktualnie najlepszego trenera świata, szczególnie ważną rolę odgrywają trofea zdobyte niedawno. Musimy jeszcze wziąć pod uwagę wiele innych czynników, choć osiągnięcia to na pewno argument niepodważalny i łatwy do porównania.

Założenie 2

Wielu fachowców, dziennikarzy, kibiców jest zdania, że najlepszym obecnie trenerem jest sir Alex Ferguson. Oczywiście jeśli uznać, że niedawna poczwórna korona, powtórka mistrzostwa i finału LM w poprzednim sezonie, jest więcej warta niż ostatnie sukcesy Barcelony. 
Guardioli jako nowej miotle wiele przychodziło łatwiej. Długo przygotowywał się do objęcia zespołu, obserwował z dystansu błędy kolejnych szkoleniowców, pamiętając by ich nie powtórzyć. Był ,,swój’’, a niektórzy powiedzą jeszcze, że zwyczajnie sprzyjało mu szczęście jak w meczu z Chelsea w Londynie. Prawdziwa próba dopiero przed Pepem Guardiolą. Oto wyrasta nareszcie w Hiszpanii drużyna gotowa podjąć rękawice z FCB.  

Założenie 3


Najlepszym piłkarzem globu można nazwać laureata wybranego zarówno przez FIFA jak i przez niezależny, fachowy Francuzki magazyn. Jeśli cenią go obie strony- coś w tym musi być. Jeśli dodać do tego efektowną grę z dryblingiem okraszonym wieloma sztuczkami technicznymi, równowagę między siłą fizyczną (przewaga nad Messim, podobnie jak mniej zawodne zdrowie) a zwinnością i szybkością (pomijam liczne jaskółki i wymuszanie fauli), mnogość możliwych pozycji na boisku czy wreszcie rekordowo licznie zdobywane bramki i asysty, trzeba oddać honor pewnemu Portugalczykowi (przynajmniej za poprzedni rok). 
W przyszłym plebiscycie może być oczywiście inaczej.
Tak oto logiczną układankę potwierdza Perez, płacąc za rzekomo najlepszego piłkarza, największe pieniądze w historii. 

Założenie 4

Wyobraźmy sobie, że ów futbolowy ideał musi odejść z zespołu szkoleniowca uznawanego za czołowego (n.p. piłkarz ceni wyżej inny od swojego klub). 

Jak trener zastąpi swojego asa?

Naturalnie tak jak pracował do tej pory- najlepiej
Jeśli wyżej wymienione założenia są prawdą, uda mu się, a zmiana nie będzie miała wpływu na jakość osiąganych wyników

Kogo kupuje?

Pierwszego- bo zna Premiership, jest jednym z najlepszych w lidze na swojej pozycji, chociaż w słabszym klubie. Gra efektownie, choć nie przesadza jak to bywało u jego poprzednika- indywidualisty. Da wiele asyst, kluczowych dośrodkowań, podań, i może uda się go nauczyć wracać po piłkę. W zespole nie zabraknie latynoskiej fantazji, ale pewnie nie strzeli tylu goli co Ronaldo więc…  

Drugiego- bo jest doświadczony, ale jeszcze nie za stary, utytułowany, ale ciągle niespełniony (brak choćby mistrzostwa). Gdy jest zdrowy potrafi strzelać seryjnie na bramkę przeciwnika (już zaczął). A do tego jest wychowankiem największego rywala, który go nie chciał (kolejny raz Benitez nie zabiegał o Owena, tak jak gdy ten wracał z Madrytu). Jaką ulgę może przynieść taki wolny transfer po zdradzie Teveza.

Kupuje wreszcie trzeciego- bo pamięta dzień kiedy do klubu za duże pieniądze przyszedł świetny młodziutki skrzydłowy z Madery. Jeździec bez głowy w ofensywie, perspektywiczny na przyszłość, może nauczy się angielskiej piłki. Dorośnie z nią. Także mentalnie.
A było to tuż po bolesnej, ojcowskiej stracie Beckhama.

Czy młody Obertan spełni pokładane nadzieję?
Jako Francuz ma na starcie fory (dzięki legendarnemu Cantonie), ale i w perspektywie zastrzyk zawodu i rozczarowania dla kibiców, jak to było z Bellionem.

Wniosek: Okazuje się, że najlepszy piłkarz świata jest wart około 20 mln £, a można go mieć także w postaci dwóch/ trzech piłkarzy. Po co więc Real wydawał ponad 90 mln?





15:03, filemon.vossov
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 lipca 2009
Milan rogaczu pokłoń się mistrzowi!

Prawdopodobnie dopinany jest w tej chwili jeden z najważniejszych transferów, o ile nie najważniejszy tego lata. Bez wątpienia przejdzie do historii jako najpoważniejsza wymiana futbolu. Chociaż wszystko może legnąć w gruzach przez pazerność Kameruńczyka…

 

Barcelona dostaje produkt doskonały: silny a zarazem szybki snajper, obdarzony bajeczną techniką, z kreatywnym przeglądem pola i błyskotliwym podaniem, potrafi przepchnąć rywala, ale i zaskoczyć bramkarza nietypowym strzałem, choćby piętą. Po roku pod okiem Mourinho nie ma śladu po krnąbrnym Szwedzie o Bałkańskiej krwi, szukającym na boisku wyłącznie indywidualnych rozwiązań i potęgującym kolejne konflikty w szatni. Mamy za to idealnego napastnika (nie mylić ze snajperem), w dobrym wieku, wciąż szalenie głodnego sukcesów zespołowych.

Jaka szkoda, że Inter nie potrafił zbudować wokół niego zespołu równie silnego. W potyczkach z Manchesterem okazywało się, że na placu zostają sami z Maiconem i Julio Cesarem….

Inter też nie może narzekać na deal. Sowita porcja gotówki może nie jest w Mediolanie niezbędna, ale pozwala na sfinansowanie dziur w kadrze (Cassano, może Hamsik). Hleb to szansa na znalezienie po wielu latach bezskutecznych prób, środkowego ofensywnego pomocnika, kierującego grą całego zespołu. Choć w Anglii zaczął grać na skrzydle, z Niemiec był sprowadzany jako centrowy pomocnik. Nawet jeśli się nie sprawdzi, jego roczną pensję będą pokrywali Hiszpanie, i nie ma przymusu wykupu Białorusina. Byłoby wielką stratą dla Mediolańczyków gdyby, zawodnik nie został włączony do całej transakcji. Kto wie czy ten pomocnik w formie, nie jest bardziej potrzebny obecnie Interowi niż Samuel Eto’o? Niedawno kupiono przecież piłkarza grającego podobnie do Kameruńczyka- Milito.

Włosi dostają przede wszystkim snajpera o którym marzył Portugalski coach (chociaż myślał o duecie Ibrahimoovic- Eto’o…), a wydaje się, że The Special One poradzi sobie z trudnym charakterem Kameruńczyka (o ile obaj zapomną o swoich płomiennych wypowiedziach przed licznymi spotkaniami Chelsea z Barceloną w LM), dla którego Inter to ostatnia deska ratunku dla zmiany klubu. Skoro Manchester City, czyli obecny Futbolowy Wonderland, nie doszedł do porozumienia z piłkarzem, a rzekomo poszło o pieniądze, Mediolańczycy stają się arcyciekawą szansą. Innych kontrahentów na horyzoncie brak, więc jeśli przenosiny mają się odbyć tego lata (Barcelona ma szansę jeszcze przed upływem kontraktu zarobić, lub wykorzystać gracza w wymianie), a przyszły sezon nie musi być równie udany dla Kameruńczyka choćby przez kontuzje, co trafnie zauważa Rafał Stec na swoim blogu.

Pewnie Barsie bardziej przydałby się pomocnik n.p. Ribéry czy Silva, który pozwoliłby w pełni rozwinąć skrzydła Henremu na szpicy, czego namiastkę widzieliśmy w poprzednim sezonie. Prawdopodobnie nawet Villa byłby lepiej przyjęty przez kibiców, bo w internetowych sondach Szwed nie uzyskał w oczach fanów blaugrany. El Guaje zna ligę, szybko wkomponuje się do zespołu, spotka przecież wielu kolegów z reprezentacji, a takie zgranie na co dzień może zaprocentować także dla zespołu Vicente del Bosque.

Ibracadabra może liczyć na swojego przyjaciela, paradoksalnie pierwszy transfer FCB w okienku, Maxwella. Znają się od czasów gry w Ajaxie, a na dodatek mają tego samego menadżera. Ciekawe czy w gran derbi spotkają Maicona, który po rejteriadzie kolegów, może zacząć głośniej domagać się zgody na odejście do Realu?

Postać Piłkarza Roku 2003, 2004 i 2005 w Afryce, jest nierozerwalnie związana z rywalizacją (a może nawet nienawiścią) między dwoma klubami. Nie inaczej będzie we Włoszech. Media nie omieszkają przypomnieć determinacji z jaką Adriano Galliani jeszcze niedawno próbował ściągnąć tego napastnika. Podobnie rzecz miałą się ze Zlatanem, z kupnem którego Moratti ubiegł rossonerich.


Ciekawe czy niczym biblijny Samuel, Eto’o zjednoczy Inter i poprowadzi po Piłkarską Arkę Przymierza, czyli do trofeum Ligii Mistrzów? Dla strzelca bramek w dwu finałach, nie będzie to pierwszyzna, choć determinacją pewnie ustąpi głodnemu sukcesów Ibrahimovic’owi (najdalej tylko1/4 finału, a występy rzadko okraszone golami ).

A może usłyszymy w maju ,,Milan rogaczu pokłoń się mistrzowi’’ ?


17:55, filemon.vossov
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 lipca 2009
Obywatele napastnicy

Futbolowe déjà vu. Obywatele (the citizens), bo tak nazywa się potocznie Manchester City, znowu hurtowo skupują najlepszych snajperów Starego Kontynentu. Zupełnie jak poprzedniego lata, gdy do przyzwoitej linii ataku z weteranem Mpenzą, regularnym na półwyspie Bianchi’m, reprezentantem Albionu Vassell’ em, doświadczonymi Dickov’em i Corradim oraz bardzo utalentowanymi Bożinow’em i Samaras’em dołączyli Jo, Robinho, Bellamy, Benjani i Caicedo.

 

Ileż komentarzy przetoczyło się wówczas (nie tylko przez blogosferę). Snuto kolejne kpiące wizje taktyki City z sześcioma napastnikami i trzema ofensywnymi pomocnikami, martwiono się o odpowiednią równowagę w składzie Hughes’a. Efekt: dziesiąte miejsce na finiszu sezonu. Właściwie nie ma się co dziwić polityce transferowej menadżera, sam przecież był bramkostrzelnym pomocnikiem .

Takie ruchy transferowe mają też pokazać pazerność niektórych bohaterów całego zamieszania. O ile spełniony sportowo u rywala zza miedzy Tevez, miał prawo wybrać klub oferujący lepszą gażę, gdzie będzie miał status gwiazdy bez konieczności oczekiwania na odejście kolegi z drużyny, dodatkowo jego odejście może przelać gniew kibiców z piłkarza na nieporadnego trenera, to inne wybory, choćby ostatni Adebayora, mogą dziwić. Togijczykiem mocno zainteresowany był Milan, nie proponujący co prawda bajońskich pensji, ale na pewno gwarantujący grę w Champions League i uczestnictwo w przedsięwzięciu o nieporównywalnie dłuższej i bogatszej w trofea historii. Robinho gotowy był przejść z Królewskiego Realu do ówczesnego średniaka Premiership, ryzykując często bolesną u Latynosów, aklimatyzację w innym niż ciepła Hiszpania kraju i nowej (trudniejszej) dla niego lidze. Santa Cruz był w orbicie zainteresowań Manchesteru, z tym, że United. Gareth Barry miał poważną propozycje od Rafy Beniteza, ale wybrał City chociaż ogłaszał odejście wyłącznie do uczestnika Ligii Mistrzów.

Kto wie czy Manchester nie buduje drużyny odwrotnie do starej zasady głoszącej, że dobry zespół buduje się od tyłu. Przecież niedawno poważnie interesowali się Terrym i Lescottem

 

Ciekawe które miejsce w lidze przyniesie taka polityka (transferowa)? Pewnie wyższe niż przed rokiem…

 

19:43, filemon.vossov
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
Blogi Sportowe